DIAMENTOWA  ZAGRODA  FCI

 


Strona tytułowa     O nas     O rasie     Mioty     Kontakt     Galeria

WEGA     NOCKA     AMY     CANOE     NASA     SA-VA     KOSA     BUNGA     BIANCA     EMMA     JOWISZ     Szczeniaki     Nowinki

     

 

 

 

 

    Hodowla Diamentowa Zagroda oficjalnie istnieje od roku 2000, a w roku 2003 została zarejestrowana przez Międzynarodową Federację Kynologiczną (FCI) i od tego czasu  pełna nazwa naszej hodowli to: DIAMENTOWA ZAGRODA FCI.

Nasz przydomek hodowlany wymyśliliśmy tak, aby nie było w nim żadnych typowo polskich znaków, na których obcokrajowcy mogliby „połamać sobie języki”.

Słowo Zagroda wzięło się stąd, że kochamy zwierzęta i chcielibyśmy aby poza psami  mieszkały z nami: króliczki, koty, koza, gęś, kilka kurek, owieczka i koń. Po prostu chcieliśmy mieć własną zagrodę.

A Diamentowa – od diamentu.  Bo diament to szlachetny i trwały  kruszec, który w pocie czoła wydobywają górnicy, następnie jubilerzy szlifują je długo i precyzyjnie, żeby po skończonej obróbce zachwycały kształtem, kolorowym blaskiem, ilością  karatów oraz  były obiektem pożądania wszystkich  kobiet. Bowiem powszechnie wiadomo, iż "kobiety kochają diamenty" :-) Ponad to, stara, hinduska legenda głosi, że diamenty powstają z pięciu elementów : wody, ziemi, nieba, powietrza oraz energii i stąd ich moc i niezwykłe właściwości. Legenda ta idealnie wpisuje się w nasz styl bycia i postrzeganie świata.

   Diamentowa Zagroda, to jednak nie tylko przydomek hodowlany lecz  także miejsce, w którym mieszkamy. Zakątek  położony na peryferiach Wrocławia, oddalony zaledwie 10 km od Ratusza, a mimo to pozbawiony wielkomiejskiego zgiełku. To również  dom z ogrodem obsadzonym różnymi gatunkami kwiatów, krzewów oraz drzew iglastych, liściastych i owocowych. Te drzewa "maja mnóstwo obowiązków". Wiosną muszą pięknie kwitnąć. Latem (w upalne dni) dawać przyjemny cień, jesienią mienić się wszystkimi odcieniami rudości i raczyć nas swoimi owocami. A przez cały rok dźwigać na swoich gałęziach wszelkich rozmiarów ptaszyny oraz polujące na nie koty. Uuuff... ciężka  to praca.

Właśnie w takim miejscu żyjemy my, czyli Kasia i Wojtek z naszymi pupilami, których potrzeby wyznaczają rytm naszego życia .

   Pierwszą naszą sunią rasy flat coated retriever  była moja miłość, wątrobiana Wega>> WEGA Cień Wilka <<, która zamieszkała z nami w 1999 roku, tuż po naszym ślubie i rozkochała nas w rasie tak mocno, że w 2000 roku dokupiliśmy jej czarną półsiostrę Holly >> HOLLYWOOD DREAM Cień Wilka. Z końcem roku 2001 Wega  urodziła pierwszy miot, z którego zamieszkała z nami ukochana sunia Wojtka, czarna Nocka >> DOBRA NOCKA Diamentowa Zagroda<<. W roku 2004 z Holandii przyjechał do nas wątrobiany Jowisz >>Swallowsflight BROWN JUPITER<<. Następnie w roku 2005 Wega obdarowała nas drugą, czarną sunią Amy >> ANDROMEDA Diamentowa Zagroda<<. Amy podarowała nam cztery dziewczynki. W roku 2010 przyszła na świat  przekochana, anielska czarnula Canoe >> XI-STARLIGHT CANOE Diamentowa Zagroda <<. W roku 2011 dołączyła do nas wielka indywidualistka, czarna Nasa >> MY GALAXY NASA Diamentowa Zagroda<<.  A w roku 2012 w naszą rodzinkę wkradły się czarne  Sa-Va >> YOUNG STAR SA-VA Diamentowa Zagroda<< oraz jej rodzona siostra Kosa >> YOUNG CASSIOPEIA Diamentowa Zagroda<<. W roku 2015 szeregi Diamentowej zasiliło czwarte już pokolenie, czyli czarna córka Sa-Vy  Bunga >> XV. BUNGA-BUNGA STAR Diamentowa Zagroda<<.

 

Kooikerhondje, to na razie nowy rozdział w życiorysie Diamentowej Zagrody. Wiosną 2015 roku, w pięknym stylu rozpoczęła go  importowana z Holandii Bianca >> AMAZING LONESOME DUNJA Achteraf<<. Późną jesienią tego samego roku, dołączyła do niej jej rodaczka Emma >> Feijan's EMMA<<.

 

Z beagle pierwsza była przywieziona w 1999 roku, z Holandii, tricolorowa-czaprakowata Daisy>> DESIREE van Noordwood<<. Po jej tragicznej śmierci w 2001 roku kupiliśmy suczkę z Czech, tricolorową-łaciatą Kelly >> KELLY Tergy <<. Kolejnymi beagle'usiami, które zawitały we Wrocławiu była tricolorowo-czaprakowa, niezwykle poczciwa Mela >>UNDA BRITA z Rydzyńskiego Lasu<<  i  zakochany w niej, import z Danii Zenek >> Gold Line's FINE  LAWLESS REBEL <<. Później do sfory kłapouchych dołączyły nowe beagle w następującej kolejności: tricolorowa-łaciata Sanka>> Fortibus X-PECTANCY<< latem 2002 roku.  Po niej urodzona u nas  w 2003 roku córka  Meli i Zenka tricolorowa-czaprakowata Majka>> MAJÓWKA Diamentowa Zagroda <<. Następnie zimą 2005 wprowadziły się do nas najstarsza  córka Meli, tricolorowa-czaprakowata Myszka>> Fortibus PRINCESS OF SWING<< i jej  bicolorowa koleżanka Moda>> Fortibus BAHIA BLANCA<<. Rok później przyjechał do nas tricolorowy-czaprakowaty import z Danii Ti-Tu>> Lamatja's T-TWO<<. W roku 2007 został z nami syn Mody i Ti-Tu tricolorowy-czaprakowaty Kusy>> NIESFORNY Diamentowa Zagroda<<.

I choć wiele ze wspomnianych tu psów biega dziś za "Tęczowym Mostem", to musiałam o Nich wspomnieć, gdyż Były , Są i Będą integralną częścią Diamentowej Zagrody i na zawsze pozostaną w naszej pamięci. 

   Mieszkały jeszcze z nami kotki-dachowce : Matylda i Binka. Po ich odejściu Wojtek zrobił mi wielką niespodziankę i zaadoptował maleńkie siostry Emilkę i Sabinkę, do których dołączyła (urodzona w zaprzyjaźnionej stajni) ich rówieśniczka Lusia. A po jakimś czasie córeczka Emilki Sindi. Niestety nasze wspólne pożycie trwało dłużej lub krócej, gdyż w brew istniejącej opinii o tym, że koty posiadają wiele żywotów, naszym kiciom nie było dane z nich korzystać  :(   lub też z racji ich cudownych charakterów były nam podstępnie wykradane przez sąsiadów ;-)

   Jesienią roku 2012 dołączył do nas niezwykły gość, bo ni mniej, ni więcej jak maleńki, wyrwany, że szponów śmierci, zajączek Kiziak :-)

  Latem 2013 roku, na 2 miesiące trafiły do nas, na odchów 3 osierocone jeżyki, które mimo, iż nie znałam ich płci, nazwałam: Tuptuś, Sobótka i Ryjek.

W Październiku 2014 przygarnęliśmy błąkającego się po naszym osiedlu, dorosłego kocura-kastrata, jak się z czasem okazało długowłosego, który otrzymał idealnie pasujące do niego imię Pushkin. Nawiasem mówiąc najczulszy kot jakiego znam.

 

Poza nami – legalnymi mieszkańcami Diamentowej Zagrody  – w naszym ogrodzie mieszkają także dzicy lokatorzy. W zależności od pory roku jest ich raz więcej, raz mniej. Wiosną, latem i jesienią żyją tu różne gatunki  ptaków, w tym będące pod ochroną szczygły. Piękne sikorki, rudziki, dzięcioły (zielony i duży i dolatujący czarny), robiące dużo hałasu sójki i sroki oraz kojąco śpiewające kosy i słowiki. Ku naszej wielkiej radości pomieszkują tu jeże, żaby, jaszczurki, krety, pszczoły, motyle, żuczki, ślimaki,biedronki, mróweczki, dostojne ważki i inne przyciągające oko żyjątka. A zimą kiedy wszystkie owady i robaczki zapadają w sen zimowy, do ogrodu wprowadzają się śniegowe bałwany, które rozpychają się swoimi, gruuubymi brzuuuchami wśród sosen i świerków. I choć wyżej wymienieni nie płacą czynszu ;-) to sprawiają, że w naszej przestrzeni życiowej przez cały rok coś się dzieje. Coś... co sprawia, iż czujemy się spełnieni. Duży wpływ na to uczucie ma również nasze zamiłowanie do natury i tworzenie naszego ogrodu. Praca nad nim przypomina nieco obróbkę diamentu. Najpierw jest czarna ziemia, w którą wkładamy dużo wysiłku sadząc drzewa, krzewy, cebulki, korzonki i nasionka, żeby z czasem  zachwycał  eksplozją barw i różnorodnością kształtów.

   Oprócz  płomiennych uczuć do Wojtka, naszych słodkich czworonogów i ogrodu, mam jeszcze dwie wielkie miłości.

Jedną z nich są konie, a drugą malarstwo.

Konie kocham od zawsze i wszystkie: i  te obłe, i te filigranowe, i te zwykłe-robocze i te eleganckie-wystawowe. Byleby miały chrapy, do których można się przytulić  i miły charakter. Kiedy tylko mam czas i pieniądze albo okazję uczę się na nich jeździć lub po prostu je podziwiam.  Zafascynowana jestem Arabami i Małopolakami i takiego konia w przyszłości  chciałabym mieć. Hhhyyymm….. marzenia.

W malarstwie lubię pejzaże i sceny z udziałem ludzi bądź zwierząt, tak te, które wyszły spod pędzli  mistrzów flamandzkich, jak i dzieła impresjonistów .

    Wojtek interesuje się elektroniką i uwiecznianiem  piękna za pomocą aparatu fotograficznego. Co prawda wciąż zgłębia  arkana sztuki fotograficznej, ale jest pilnym uczniem i robi duże postępy. To właśnie on jest autorem zdjęć na naszej stronie. Nie wszystkie są udane, bo nasze zwierzaki należą do niezwykle ruchliwych i ani im  w głowie pozować "Nadwornemu Fotografowi" ;-) , ale postanowiliśmy je pokazać aby przedstawić nasze diamenciki takimi jakie są. To znaczy energiczne, szczęśliwe, kochane, kochające, zawsze skore do zabaw, psot, gonitw i pieszczot. I mimo, iż pstrykanie fotek naszym milusińskim jest dla Wojtka dużym wyzwaniem, to chętnie się go podejmuje. A kiedy uda mu się uchwycić ciekawą lub zabawną sytuacje, albo ładną, posągową  pozę, to oboje jesteśmy dumni z jego dzieła :-)

Pragniemy aby DIAMENTOWA ZAGRODA  była zakątkiem  pełnym miłości i miała swój własny niepowtarzalny klimat, który udzieli się wszystkim tu przyjeżdżającym .

I choć nasze skarbeczki czasem postępują wbrew przykazaniom kościelnym i ludzkim [takim jak: "Nie kradnij !" , "Nie pożądaj rzeczy bliźniego swego !";-) miej "umiarkowanie w jedzeniu i piciu" nie tarzaj się w śmierdziuchach! ], to żyje nam się z nimi przyjemnie i cieszymy się, że mamy na Ziemi własne miejsce gdzie świat jest lepszy.    CZEGO I INNYM ŻYCZYMY  :-)